Z pamiętnika początkującego tłumacza

23122015_023109_pm_translator

Pamiętnik początkującego tłumacza, to zdumiewająca kronika. „W serwisie e-tlumacze.net” można znaleźć różne opowieści. Ja przytoczę swoją.

Wiele pożytecznych rzeczy nauczyłem się na studiach, ale o czymś zapomnieli mnie nauczyć. Lub nie było tego w planach nauki. Jak porozumieć się z potencjalnym klientem, skoro wokół nas, nie ma już pomocnych rad profesorów, czy koleżanek i kolegów. Oni pewnie też mają teraz dylemat w postaci etatu, czy też własnej działalności. Etat – to coś jak leżakowanie w przedszkolu. Ktoś inny martwi się o nasze potrzeby, my tylko sobie pracujemy, na luzie. Praca na własny rachunek wymaga od nas znajomości przepisów, pamiętania o terminach opłat np. ZUS (tutaj podobno żartów nie ma i leżakowanie nie przejdzie), oraz innych czynnościach, które musimy zrobić. Trzeba postarać się o potrzebne narzędzia do wykonywania pracy (np. wykorzystać możliwości strony www.e-tlumacze.net).

Zastanowić się, w co zainwestować, aby początkowe fundusze nie poszły na marne. Można tłumaczyć w domu. Na pewno trzeba mieć komputer z dostępem do Internetu, ponieważ, to właśnie przez Internet będziemy wykonywać naszą pracę. Tłumacz-freelancer, musi sprostać wielu wymaganiom, przede wszystkim swoim. Praca zdalna wymaga wiele samozaparcia, wewnętrznej dyscypliny, oraz hamowania własnych zachcianek.

A więc, co robić?

Przede wszystkim nie dać się pokonać słabości zniechęcenia. Jeśli otrzymamy tekst do tłumaczenia, najlepiej od razu się za niego wziąć. Odkładanie go na później, oraz powtarzanie słynnego zdania Scarlett O`Hary z „Przeminęło z wiatrem”: „Jutro o tym pomyślę, dziś nie mam ochoty”, może doprowadzić do braku wiary we własne siły. W swojej pracy miałem tak wiele razy. Jest zlecenie? Super, jutro o nim pomyślę… błąd! Jutro, będziemy myśleć o jutrzejszych zleceniach. Dzisiaj – są dzisiejsze. To jest właśnie to zniechęcenie i nie można go ignorować i pozwolić zostać alfą w naszym życiu.

Dyscyplina przede wszystkim. Aby rozpocząć karierę tłumacza, wystarczy odpowiednio „rozejrzeć się” po Internecie. Jak grzyby po deszczu powstają strony Internetowe, blogi. Jest wiele filmów, artykułów i kursów dla tłumaczy. W mediach społecznościowych i na forach istnieją grupy wsparcia.

Można tam dzielić się własnymi doświadczeniami z innymi, zadawać pytania, rozmawiać, radzić się w różnych kwestiach, począwszy od zdobywania zleceń, a skończywszy na bardziej złożonych kwestiach tłumaczeń dokumentów, prozy, czy poezji. Człowiek nie czuje się już tak osamotniony. Wie, że na świecie istnieją inni tłumacze – mniej, lub bardziej doświadczeni – służący pomocą, ponieważ łatwiej jest pomagać nieznajomym przez Internet, niż w realnej rzeczywistości. W tej ostatniej jesteśmy zbyt ostrożni, natomiast Internet daje takie poczucie anonimowości. I jest nam z tym dobrze. Ile razy ktoś w realu pomógł nieznajomemu w realizacji jakiejś sprawy? Albo odpowiedział na pytanie, doradził itp.? A w Internecie? Wszyscy się znają, pomagają sobie, więc…, czemu nie?

Więcej ciekawych informacji na blogu e-tlumacze.net

Powiązane tematycznie artykuły

1 Komentarz

  1. Tomasz pisze:

    Pamiętam jak sam zaczynałem przygodę z tłumaczeniami. Koniec studiów i skok prosto na głęboką wodę spowodowany pytaniem – co teraz? Trochę czasu zajęło mi znalezienie odpowiedzi na to jak się w tej branży odnaleźć. Niestety, na to co po ukończeniu nauki uczelnie często nie przygotowują wystarczająco dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>